[Następny rozdział | Poprzedni rozdział | Spis treści]

2

Huczał straszliwy wiatr. Panował większy upał, niż Zacheusz i Elżbieta mogli sobie kiedykolwiek wyobrażać. Ściany wąwozu były rozpalone jak piec. Nawet lotny piasek parzył twarz, jak gdyby usiłował zniszczyć wszystko, co śmiało wedrzeć się do wnętrza tego żywego pieca. Wody było mało, żywności nie mieli w ogóle. Zachariasz kilkakrotnie zasłabł w morderczym upale.

Wreszcie, po tygodniu wędrówki przez to gorejące piekło, troje wędrowców dotarło do jednej z esseńskich wiosek. Po kilku dniach odpoczynku zagłębili się jeszcze bardziej w piec, zbudowany ze skał i piasku. W końcu doszli do największego osiedla esseńczyków.

Zostali przyjęci z miłosierną powściągliwością przez statecznych mieszkańców. Po kilku tygodniach starsze małżeństwo i ich mały synek stali się częścią tej dziwnej społeczności religijnych stoików.

Zachariasz prawie natychmiast się rozchorował. Nigdzie w tym piekle nie mógł znaleźć kryjówki przed przenikającym wszędzie gorącem. Starzec wiedział, że jego śmierć jest kwestią najbliższych dni. Ostatnie chwile spędzał, otoczony opieką kobiet z wioski, które miłosiernie owijały jego ciało mokrymi szmatami. Wreszcie, późną nocą, w porze najlżejszego upału, Zachariasz oddał swe życie Bogu, zostawiając wdowę z małym dzieckiem.

W miarę upływu lat młody Jan zajął swe miejsce wśród esseńczyków, stając się w końcu jednym z nich. Od samego początku chłopiec wykazywał naturalne predyspozycje do wspólnego życia na tym pustkowiu.

Żar pustyni wywarł z końcu wpływ także na Elżbietę, gdyż starsi ludzie nie żyli długo w wypalonym świecie. Właśnie gdy siły Elżbiety zaczęły słabnąć, a krok stał się powolniejszy, nadeszła wiadomość, że Herod nie żyje. Natychmiast postanowiła wrócić do domu, na chłodne wzgórza Judei. Wytężając ostatek sił, przy pomocy kilku esseńczyków powróciła wraz z synem bezpiecznie do swego domu. Wkrótce jednak po jego dwunastych urodzinach Elżbieta umierając dołączyła do Zachariasza. Jan był teraz sierotą. Najbliżsi krewni Elżbiety pogrzebali ją nie opodal miejsca, w którym kiedyś nawiedził ją anioł, aby powiedzieć jej, że urodzi jedno z najbardziej niezwykłych dzieci, jakie kiedykolwiek przyszły na ten świat.

Gdzie teraz miał zamieszkać mały Jan, gdy oboje jego rodzice nie żyli? Kto miał wprowadzić chłopca w wiek męski? Były to pytania, które zaprzątały umysły wszystkich, gdy Jan wraz z krewnymi powrócił do domu.

[Następny rozdział | Poprzedni rozdział | Spis treści]